Case study · doradztwo marketingowo-sprzedażowe

Producent oprogramowania B2B

od ślepego pomysłu na outbound do przemyślanej strategii

pozyskiwania klientów

Przyszli po listę narzędzi do outboundu na LinkedInie. Wyszli z zaprojektowanym systemem pozyskiwania klientów, w którym outbound jest jednym z elementów, a nie całym planem. 

Najbardziej uderzył mnie moment, w którym właściciel zatrzymał się i powiedział, że on nie wie, jakie problemy klientów rozwiązują. Zapytałem, czy jest na rynku miejsce na taki biznes.

Wyświetlenia publikacji narastająco w ostatnich 365 dniach

Klient

Producent oprogramowania B2B, model SaaS, klienci międzynarodowi

Czas współpracy

Od października do marca

Zaangażowanie

12 godzin konsultacji + praca między spotkaniami

ZAKRES

Strategia pozyskiwania klientów, segmentacja, persony, outbound i content

Skrót

Najważniejsze fakty z tego projektu:

01

12 godzin konsultacji

Między październikiem a marcem, plus praca między spotkaniami po obu stronach.

02

3 rynki

Z kilkunastu rynków, na których “są klienci”, target zawężony do 3.

03

System zamiast jednego kanału

Jeden niedopracowany pomysł na wejściu, kompletny system pozyskiwania na wyjściu.

04

0 zł. na kampanię bez fundamentu

Zero złotówek wydanych na kampanię, która nie miała fundamentu.

Od czego zaczynaliśmy?

Kto jest bohaterem historii?

Bohaterem jest producent własnego oprogramowania sprzedawanego w modelu SaaS, który obok dostępu do systemu oferuje wariant premium, czyli ten sam system plus obsługa specjalistów. Klientami tej firmy są średnie i duże organizacje działające międzynarodowo, komunikujące się w wielu językach i w znacznej skali.

Nazwy firmy tu nie ma, bo nie mam na nią zgody. Omawiamy proces i podjęte decyzje – i uważam, że akurat w tym przypadku to jest kwintesencją tego przypadku.

Klient zakończył współpracę na etapie przygotowanych wytycznych. Zdecydował się wdrażać założenia samodzielnie.

Z czym do mnie przyszli?

Przyszli z gotowym rozwiązaniem i pytaniem o wykonanie. Ich planem był outbound na LinkedInie, a pytania dotyczyły narzędzi, automatyzacji i sposobów, żeby to sprawnie ruszyło. Szukali prostej odpowiedzi na złożony problem.

Wcześniej nie pozyskiwali klientów w sposób zorganizowany. Nigdy nie prowadzili outboundu, nie mieli osobnego handlowca i nie mieli pod te działania przygotowanego niczego. Chcieli rozmawiać o narzędziach, a nie o tym, komu i po co piszą.

Dlaczego nie zacząłem od narzędzi?

Zaczęliśmy od długiej rozmowy o tym, jak Klient myśli i mówi, a nie o tym, jakie posty są teraz modne. Pytałem o branżę i o to, co go w niej wkurza. Mapowałem to, jakich słów używa, na co reaguje – słowem, jak się komunikuje naturalnie. Z takiej rozmowy wychodzi strategia profilu, bo wszystko inne jest szablonem, który czytelnik wyczuje po trzech zdaniach.

Co się stało, kiedy zapytałem o problemy ich klientów?

Rozmowa się zatrzymała. Właściciel firmy przerwał, zastanowił się i powiedział, że w tym momencie nie potrafi nazwać konkretnego problemu, który jego firma rozwiązuje u klienta.
Nie doszliśmy tam od razu. Najpierw pytałem o grupę docelową – odpowiedzi były szerokie i ogólne, w praktyce sprowadzały się do „firmy, które komunikują się międzynarodowo”. Potem o propozycję wartości – tu padły konkrety, ale narzędziowe, a nie osadzone w konkretnie nazwanych problemach.

Przy pytaniu o problemy klientów odpowiedzi też padały. Tyle że każdą z nich odbijałem tym samym pytaniem – czy ten problem jest na tyle duży i uporczywy, żeby ktoś po drugiej stronie w ogóle chciał się nim zająć? Po kilku takich odbiciach zrobiło się cicho. Dotarło do nich, że tego aspektu nie mają przemyślanego i że wszystko, co o nim mówią, brzmi nijako.
Wtedy zapytałem wprost, czy jest na rynku miejsce na biznes, który nie rozwiązuje problemów klientów.

Odpowiedzi nie usłyszałem i nie o nią chodziło. Trzeba trochę odwagi, żeby przy zewnętrznym konsultancie przyznać, że czegoś się nie wie. Ta chwila ciszy oszczędziła im wiele miesięcy pracy w złym kierunku.

Co robiliśmy przez 12 godzin konsultacji?

Co konkretnie ustaliliśmy?

Rozbijaliśmy temat po temacie i składaliśmy z tego całość. Same spotkania to 12 godzin między październikiem a marcem, a do tego dochodziła moja praca między nimi i naprawdę duża robota po stronie klienta, który słuchał, opracowywał i wdrażał ustalenia.

Kolejność wyglądała tak:

1

Rynek

Z kilkunastu krajów, które wchodziły w grę, wybraliśmy 3 o najwyższym prawdopodobieństwie sukcesu, wraz z kryteriami tego wyboru.

2

Segmenty i kryteria

Typ i wielkość organizacji miały tu realne znaczenie, więc opisaliśmy warunki, po których da się te firmy znaleźć i odróżnić lepszy kontakt od słabszego.

3

Komitet zakupowy

Opisaliśmy persony, a do poszczególnych przedstawicieli komitetu zakupowego przypisaliśmy konkretne problemy. Nie wymyślone przy stole, tylko wyprowadzone z analizy tego, co firma realnie wykonuje dla obecnych klientów, i z rozmów z tymi klientami – Klient to realnie wypracował.

4

Sygnały zakupowe

Opracowaliśmy listę sygnałów mówiących, że to jest moment, w którym warto się odezwać.

5

Komunikacja i podstrony

Strona firmowa była wtedy w budowie, więc dopracowaliśmy komunikację i ustaliliśmy dwa typy podstron, jedne pod segment klienta, drugie pod konkretny rozwiązywany problem.

Co było najtrudniejsze po mojej stronie?

Dokopanie się do tego, co oni naprawdę chcą osiągnąć. Nie mieli doświadczenia w działaniach marketingowych i sprzedażowych, mieli za to mocno ustawiony jeden kanał w głowie, a pod tym kanałem brak fundamentu.

Nie przekonywałem ich, że pomysł jest zły. Zamiast tego opowiedziałem, na czym prowadzenie outboundu polega w praktyce, kogo trzeba znać, co trzeba mieć napisane i ile pracy operacyjnej to generuje tydzień w tydzień. Zderzenie z rzeczywistością zrobiło robotę lepiej niż moja opinia.

Rozmawiając o klientach, doszliśmy też do wniosku, że sam sprzedażowy kontakt na zimno nie będzie dobrym rozwiązaniem.

Dlaczego ostatecznie odeszliśmy od czystego outboundu?

Bo ich rozwiązanie było dla rynku nowością, a osoba po drugiej stronie zwykle nie decydowała o zakupie. To dwie bariery naraz.

Firma szła w kontrę do tradycyjnych rozwiązań, które klienci znają od lat. Może i w wielu aspektach obiektywnie gorsze, ale sprawdzone i bezpieczniejsze. Przeciwnikiem nie był więc konkurent, tylko przyzwyczajenie. 

Do tego osobą do kontaktu okazywał się najczęściej menedżer średniego szczebla albo specjalista wykonujący konkretne zadania, a nie decydent, który wyłoży kasę na wdrożenie.
Taki układ wymaga edukacji rynku, a edukacja nie mieści się w coldach. Nie ma tam miejsca, żeby wytłumaczyć komuś nowe podejście, zanim w ogóle zdecyduje, czy chce czytać dalej.

Co z tego powstało?

Jak wygląda system, który z tego wyszedł?

Wyszliśmy z pomysłu na sam outbound do systemu, w którym marketing i sprzedaż pracują razem. 

1. Komunikacja na stronie i przygotowywany content, w tym podstrony pod segment i pod konkretny problem, niosą treść, która edukuje rynek.
2. Ta treść wychodzi do ludzi dwiema drogami – outboundem do wybranej persony, z tematem dobranym do jej problemu, oraz klasycznym marketingiem, czyli przez wyszukiwarki i treści w innych formach.
3. Odwiedziny konkretnej podstrony uznajemy za sygnał zainteresowania konkretnym tematem.
4. Uruchamia się remarketing zawężony do właściwej grupy, a działania sprzedażowe współgrają razem z marketingowym.
5. Remarketing kieruje do kolejnych materiałów z lejka – w tym stricte sprzedażowych.

Osobno dochodzi przygotowanie treści pod wyszukiwarki oparte na AI. Dla firmy, której rozwiązania nikt jeszcze nie szuka po nazwie, to jest obecnie bardzo dobra strategia, bo klient trafia tam nie po produkcie, tylko po swoim problemie.

I tu jest wniosek, który uważam za najciekawszy w całym projekcie. To, co powstało, jest strategią pozyskiwania klientów. Zbudowaną nie jako osobny projekt strategiczny, tylko konsultacja po konsultacji, temat po temacie, aż złożyło się w całość.

Efekt

Co się zmieniło?

Poniższa tabela pokazuje stan przygotowania na wejściu i na wyjściu. Nie są to wyniki sprzedażowe, bo do tych nie mam wglądu. To są moje wnioski.

Element

Na wejściu

Po zakończeniu konsultacji

Pomysł na pozyskiwanie

Outbound na LinkedInie jako cały plan.

System, w którym marketing i sprzedażowy outbound działają w jednym procesie.

Rynek

„Każdy kraj, który eksportuje”, kilkanaście w grze.

3 rynki wybrane przez klienta na podstawie analizy potencjału.

Grupa docelowa

Opisana szeroko i ogólnie.

Segmenty, kryteria wyszukiwania firm, opisane persony i zmapowana ścieżka zakupowa.

Problemy klientów

Bardzo ogólnikowe, niedoprecyzowane.

Lista rzeczywistych problemów przypisanych do przedstawicieli komitetu zakupowego.

Sygnały zakupowe

Brak

Opracowana lista sygnałów uruchamiających kontakt.

Rola treści

Brak

Podstrony pod segment i pod problem jako paliwo dla outboundu i reklam.

Wyszukiwarki i AI

Brak

Research i przygotowanie strategii treści pod wyszukiwanie tradycyjne (słowa kluczowe) i AI (kontekstowe).

Poza statystykami

Co z tego wyszło w biznesie?

Pracy operacyjnej zrobiło się na tyle dużo, że klient zdecydował się prowadzić wdrożenie samodzielnie, i w tym miejscu nasze drogi się rozeszły. Zatem szczerze powiem, że nie wiem i nie będę zgadywał.

Widzę natomiast jedną rzecz, którą mogę uczciwie opisać. Po zakończeniu współpracy architektura i struktura strony tej firmy jest w znacznej mierze taka, jak ustawiliśmy ją pod działania marketingowe. Reklamy są takie, jak zakładaliśmy. Zmiany zostały wprowadzone.

Efekt, który potrafię wskazać, jest więc kosztem, którego klient nie poniósł. Nie wydał budżetu, czasu zespołu i kontaktów na masową wysyłkę do rynku, który nie rozumiał jeszcze, co mu się proponuje.

Co na to Klient?

Moja perspektywa

Co z tego wynika dla Ciebie?

Jeżeli masz pomysł na pozyskiwanie klientów i szukasz kogoś, kto go wykona, warto najpierw sprawdzić, czy ten pomysł się broni. Nie dlatego, że Twój pomysł musi być zły, ale dlatego, że może nie zwróciłeś na coś uwagi.

Masz podobną sytuację? Napisz do mnie, przegadamy, czy Twój pomysł ma sens. Jeśli ma, podpowiem, jak go przeprowadzić po stronie sprzedaży i marketingu. Jeśli nie ma, zbudujemy inny plan, dopasowany do tego, jak Twoi klienci naprawdę kupują.

FAQ

Pytania i obiekcje

Ile trwa dojście do takiego planu?

W tym przypadku było to 12 godzin konsultacji rozłożonych między październikiem a marcem. Do tego dochodzi praca między spotkaniami, przy czym większa jej część leży po stronie klienta, a nie mojej – szczerze powiem, że wykonali ogrom działań i na spotkania przychodzili bardzo przygotowani.

Czy to znaczy, że outbound nie działa?

Nie. Outbound działa, kiedy wiesz, do kogo piszesz, z jakim problemem i w jakim momencie. W tym projekcie outbound został w planie, tylko przestał być całym planem. Niesie treść, która edukuje rynek, i generuje sygnał, po którym uruchamiają się dalsze działania.

Czy takie podejście ma sens, jeśli sprzedajemy coś, co rynek dobrze zna?

Wtedy kolejność jest zwykle inna i prostsza. Cała komplikacja w tym projekcie brała się z tego, że firma proponowała rozwiązanie będące nowością wobec tradycyjnych metod, a osobą do kontaktu bywał specjalista, a nie decydent. Przy znanej kategorii zwykle nie musisz najpierw tłumaczyć, o co chodzi tylko znaleźć dobry powód kontaktu 😉

Skąd wiadomo, jakie problemy wpisać na listę?

Ze znajomości swojej grupy docelowej – analizy tego, co realnie robisz dla obecnych klientów i rozmów z nimi. Lista wymyślona zawsze brzmi ogólnie, bo powstaje z tego, co chcesz sprzedać. Lista wyprowadzona z obsługiwanych spraw brzmi konkretnie, bo powstaje z tego, za co ktoś już zapłacił.

Pierwszy krok

Napisz do mnie

Jeżeli wiesz, że widoczność w tym kanale wsparłaby Twoją markę osobistą i wizerunek firmy, ale nie masz na to czasu, napisz do mnie. Przegadamy, jak to ustawić przy Twoim minimalnym zaangażowaniu.

Co się stanie po wysłaniu: